Strona główna › Przemyt w naczepie

Drugie dno w naczepie — kto płaci za cudzy przemyt

10 lipca 2016 · zaktualizowano 31 sierpnia 2026

Michael Wiencekpartner zarządzający, Euro Lex Partners LLP

Przewóz towarów z Polski do Wielkiej Brytanii wygląda prosto: odbiór od nadawcy, załadunek, przewóz, rozładunek, zapłata. Bywa jednak, że w naczepie jest drugie dno — próba przemytu, o której przewoźnik nie ma pojęcia.

Konsekwencje spadają wtedy na niego. Nie na tego, kto ukrył towar, i nie na tego, kto zlecił przewóz — bo ci zwykle znikają. Zostaje firma transportowa: bez pojazdu, z rachunkiem za akcyzę i karą.

Tak wyglądała jedna ze spraw, które prowadziliśmy. Nazwy firm i dane pozwalające rozpoznać strony usunęliśmy; reszta jest tak, jak było.

Jak wygląda typowe zlecenie z drugim dnem

Wnętrze pustej naczepy widziane od tyłu — faliste ściany, szyny mocujące po bokach, drewniana podłoga i ściana czołowa w głębi
Przewoźnik widzi pustą przestrzeń ładunkową. Drugie dno rozpoznaje dopiero służba — przy kontroli, gdy jest już za późno.

Krok po kroku: od telefonu do zatrzymania

Telefon. Firma transportowa dostaje telefoniczne zlecenie przewozu mebli do Wielkiej Brytanii. Zapłata gotówką po dostarczeniu.

Załadunek. Odbywa się w nocy, w magazynie wskazanym przez nadawcę. Meble są w oznaczonych kartonach. Ładuje je zleceniodawca. Kierowca siedzi w tym czasie w kabinie.

Dokumenty. Kierowca odbiera list przewozowy CMR, rzuca okiem na załadowany towar i rusza w trasę.

Dover. Kontrola Border Force. Szczegółowa inspekcja pojazdu ujawnia ukryte papierosy — akcyza £620 000.

Zatrzymanie. Kierowca składa wyjaśnienia i dostaje dokument potwierdzający zajęcie ciągnika i naczepy. Zestaw zostaje na terenie służb.

Wszystko to dzieje się w ciągu kilkunastu godzin. Firma dowiaduje się o wszystkim telefonicznie, będąc kilkaset kilometrów dalej.

Co zarzucono przewoźnikowi

Organ odmówił zwrotu pojazdu. W uzasadnieniu podał, że przewoźnik mógłby wykryć przemyt, gdyby przeprowadził właściwe sprawdzenia przed przyjęciem zlecenia. Okazało się bowiem, że nadawca formalnie nie istniał, a wskazany odbiorca nigdy nie zamawiał żadnych mebli.

Konkretne zarzuty:

  • nie sprawdził zleceniodawcy — numerów rejestrowych, siedziby, opinii o firmie;
  • nie sprawdził odbiorcy — czy firma istnieje, czy złożyła zamówienie, czy spodziewa się towaru tego dnia i w tej ilości;
  • przyjął z góry, że skoro odbiorcą jest znana, duża firma, to nie trzeba niczego weryfikować;
  • nie był obecny przy załadunku;
  • nie sprawdził dokładnie towaru.

Tę listę przeczytajcie dwa razy. W opisanej sprawie właśnie te punkty organ wziął pod uwagę, oceniając postępowanie przewoźnika.

Jak skończyła się ta sprawa

Przewoźnik złożył wniosek o ponowne rozpatrzenie. Na taki wniosek są 45 dni od daty pisemnej decyzji; spóźniony urząd musi przyjąć, jeśli była usprawiedliwiona przyczyna. W jego wyniku organ zgodził się wydać pojazd — za opłatą odpowiadającą wartości zajętego samochodu. Przy tak wysokiej kwocie akcyzy była to stawka, która czyniła zwrot ekonomicznie bezsensownym.

Sprawa trafiła do trybunału podatkowego — na odwołanie od wyniku ponownego rozpatrzenia jest 30 dni. Trybunał uznał, że urzędnicy nie dopełnili pewnych czynności i „ślepo” zastosowali wewnętrzne procedury, nie biorąc pod uwagę okoliczności łagodzących.

Po miesiącach postępowania pojazd został wydany — bez opłaty.

Drugi rachunek, o którym nikt nie uprzedza

Dwa urzędy, dwa niezależne postępowania

Korzystny wynik u jednego nie chroni przed drugim. To najczęstsze i najkosztowniejsze zaskoczenie w tych sprawach.

Służba graniczna — spór o mienie

  • Przedmiot: zajęcie pojazdu i towaru
  • Cel przewoźnika: odzyskać zestaw
  • Dzieje się od razu po zatrzymaniu

Administracja skarbowa — spór o pieniądze

  • Przedmiot: akcyza i kara
  • Osobny urząd, osobna procedura, osobne kryteria
  • Rachunek potrafi przyjść rok później — także wtedy, gdy pojazd już wrócił

Dla administracji skarbowej sam brak wiedzy o przemycie nie jest obroną. To, kto zapłaci akcyzę, zależy jednak od tego, gdzie towar zatrzymano — inaczej wygląda sprawa na granicy, inaczej gdy towar krążył już po kraju bez zapłaconego podatku. Rachunek przychodzi także wtedy, gdy pojazd już wrócił.

Tej części przewoźnicy zwykle w ogóle się nie spodziewają.

Border Force zabiera pojazd

Pierwsze postępowanie dotyczy mienia: zajęcia pojazdu i towaru oraz wniosku o ich zwrot. Prowadzi je służba graniczna. Jeżeli przewoźnik chce zakwestionować także samą legalność zajęcia, uruchamia osobną procedurę i ma na to miesiąc od daty zajęcia — to inna droga niż wniosek o zwrot i jedna nie zastępuje drugiej. Opisujemy ją krok po kroku na stronie o zatrzymaniach na granicy.

HMRC przychodzi po podatek — czasem rok później

Drugie postępowanie dotyczy pieniędzy i prowadzi je administracja skarbowa. To osobny urząd, osobna procedura i osobne kryteria.

W innej prowadzonej przez nas sprawie przewoźnik odzyskał pojazd — a rok później dostał wezwanie do zapłaty £200 000 tytułem akcyzy i £150 000 tytułem kary. Łącznie w przeliczeniu blisko dwa miliony złotych.

Dlaczego, skoro pojazd wcześniej zwrócono? Bo akcyzę płaci osoba wskazana przez przepis właściwy dla chwili powstania obowiązku podatkowego — a przepis ten bywa różny. Gdy nieopłacony towar jest już w obrocie, odpowiada zwykle ten, kto go miał przy sobie. Przy nieprawidłowym przywozie zasada jest inna: odpowiada każdy, kto brał udział w przywozie, niekoniecznie kierowca. Bywa też, że za posiadacza uznaje się kogoś, kto sprawował nad towarem nadrzędną kontrolę, choć fizycznie go nie wiózł. Brak wiedzy o przemycie sam z siebie tej odpowiedzialności nie wyłącza, podobnie jak brak jakiegokolwiek interesu w ładunku.

Jest jednak wyjątek, który przy zatrzymaniu w porcie waży najwięcej: jeżeli nieprawidłowość wykryto, zanim towar minął pierwszy urząd celny, obowiązek akcyzowy w ogóle nie powstaje. Warto od tego zacząć, zanim zacznie się spór o kwotę.

Potwierdza to orzecznictwo dotyczące posiadania towarów akcyzowych: w sprawie kierowcy zatrzymanego w Dover z piwem bez zapłaconej akcyzy sądy pierwszej i drugiej instancji uznały go za niewinnego pośrednika, a rachunek i tak został utrzymany. Sprawa dotyczyła jednak stanu z 2013 roku i przewozu wewnątrz Unii. Po Brexicie podstawę odpowiedzialności przy przewozie z Polski ustala się według przepisów obowiązujących dla Wielkiej Brytanii — zasada pozostaje ta sama, zmieniła się podstawa prawna.

Z karą jest inaczej. Gdy towar zatrzymano przy wwozie, zanim powstał obowiązek zapłaty akcyzy, podstawą kary jest Finance Act 1994, section 8, a nie przepisy o nieumyślnym naruszeniu. Urząd musi wtedy wykazać nieuczciwe działanie w celu uniknięcia podatku — bez tego kary nie ma w ogóle.

Dlaczego nie inne przepisy? Kary za nieprawidłowe obchodzenie się z towarem z Finance Act 2008 nie stosuje się, gdy towar zajęto przy imporcie przed powstaniem obowiązku akcyzowego — sam urząd to przyznaje, powołując się na orzeczenie Dansk Transport og Logistik. Te przepisy wchodzą w grę dopiero przy późniejszym obrocie towarem, po powstaniu obowiązku podatkowego.

A nawet gdy kara jest należna, można ją obniżyć. Ustawa pozwala urzędowi, a w postępowaniu odwoławczym także trybunałowi, zmniejszyć ją do dowolnej kwoty — łącznie z zerem.

To rozróżnienie wyznacza, czym się walczy. Sam brak wiedzy o przemycie zwykle nie wystarcza jako obrona przed naliczeniem akcyzy — ale samo naliczenie da się kwestionować inaczej: czy obowiązek podatkowy w ogóle powstał, w którym momencie i czy to właśnie Ty jesteś osobą, na której według przepisów spoczywa. Przy karze pole obrony jest szersze i obejmuje także samą zasadę odpowiedzialności, nie tylko wysokość.

Te dwa urzędy działają niezależnie. Korzystny wynik u jednego nie chroni przed drugim. Dlatego sprawę trzeba od początku prowadzić z myślą o obu — a uzasadnienie decyzji w sprawie pojazdu potrafi mieć znaczenie w późniejszym sporze podatkowym.

O tym, jak wygląda spór z administracją skarbową i dlaczego trybunał ma tam szersze uprawnienia, piszemy w artykule o przemycie pod pozorem zlecenia.

Dlaczego przewoźnik odpowiada, choć nie wiedział

Urzędnik nie ocenia w pierwszej kolejności wyjaśnień. Ocenia to, co zastał.

Rozumowanie bywa krótkie: był ukryty towar — był. Wprowadzono go na terytorium państwa — tak. Kto go posiadał w chwili zatrzymania — przewoźnik. Zatem to przewoźnik odpowiada.

Organ ma oczywiście dotrzeć do tych, którzy naprawdę za tym stoją. Zwykle jest to nadawca albo podmiot zlecający przewóz. Tyle że nadawca znika, a odbiorca często nigdy nie istniał. Na świeczniku zostaje ten, kogo da się znaleźć — czyli przewoźnik z zarejestrowaną firmą i majątkiem.

Wszystko sprowadza się więc do obowiązków przewoźnika: co zrobił przed przyjęciem zlecenia i co w jego trakcie. Jakie dokładnie pytania zadaje wtedy organ i czym da się wykazać należytą staranność — opisujemy na stronie o obronie przed karą za przemyt.

Czego uczy ta sprawa — lista kontrolna przed przyjęciem zlecenia

Sprawdź zleceniodawcę. Numery rejestrowe, siedziba, jak długo działa, opinie. Zachowaj dowód, że to zrobiłeś.

Sprawdź odbiorcę — także wtedy, gdy to znana firma. Właśnie założenie „to duża firma, po co sprawdzać” było w tej sprawie zarzutem. Potwierdź, że zamówienie istnieje i że towar jest oczekiwany tego dnia, w tej ilości.

Bądź obecny przy załadunku albo zapewnij, że jest przy nim ktoś z Twojej strony. Załadunek w nocy, siłami zleceniodawcy, przy kierowcy siedzącym w kabinie — to sytuacja, którą organ oceni na Twoją niekorzyść.

Sprawdź towar, w zakresie realnie możliwym. Zgodność z dokumentami, liczba i rodzaj opakowań, ciężar.

Uważaj na sygnały ostrzegawcze: zlecenie telefoniczne bez umowy, zapłata gotówką, stawka wyraźnie powyżej rynkowej, presja czasu, nietypowa godzina i miejsce załadunku, nieprecyzyjne dane odbiorcy.

Dokumentuj wszystko. Kontrola, której nie da się udowodnić, w postępowaniu nie istnieje.

Najczęstsze pytania

Czy odpowiadam, jeśli naprawdę nie wiedziałem o przemycie?

To zależy, o co toczy się spór — a toczą się trzy osobne. O pojazd: tu wiedza i staranność ważą najwięcej, a dowody na przeprowadzone kontrole bywają rozstrzygające — weryfikacja zleceniodawcy i odbiorcy, obecność przy załadunku, sprawdzenie ładunku. O akcyzę: sam brak wiedzy zwykle nie wystarcza, ale liczy się, czy obowiązek podatkowy w ogóle powstał i kto według przepisów jest osobą odpowiedzialną. O karę: przy zatrzymaniu na etapie wwozu urząd musi wykazać nieuczciwe działanie w celu uniknięcia podatku — samo przewożenie towaru to za mało.

Odzyskałem pojazd. Czy sprawa jest zamknięta?

Niekoniecznie. Postępowanie o zwrot pojazdu i postępowanie podatkowe to dwie osobne sprawy prowadzone przez różne urzędy. Zdarza się, że po odzyskaniu pojazdu przychodzi — nawet po roku — wezwanie do zapłaty akcyzy i kary. Warto od początku prowadzić sprawę z myślą o obu.

Ile może wynieść rachunek od administracji skarbowej?

W opisywanej sprawie było to £200 000 akcyzy i £150 000 kary. Przy wyrobach tytoniowych kwoty szybko sięgają setek tysięcy funtów, bo podatek liczy się od ilości towaru, nie od jego wartości handlowej.

Czy warto iść do trybunału, skoro organ już dwa razy odmówił?

W opisanej sprawie właśnie trybunał doprowadził do wydania pojazdu bez opłaty — uznał, że urzędnicy zastosowali procedury mechanicznie, pomijając okoliczności łagodzące. Sensowność takiego kroku zależy od okoliczności i od tego, co da się wykazać.

Zlecenie przyszło telefonicznie i płacą gotówką. Czy to już powód do odmowy?

Samo w sobie nie przesądza, ale to sygnał ostrzegawczy, który powinien uruchomić dokładniejszą weryfikację. Sposób zlecenia i formę płatności organ bierze pod uwagę przy ocenie staranności.

Zatrzymano Twój pojazd lub towar?

Prześlij zdjęcie zawiadomienia — powiemy, na którym etapie jesteś i ile masz czasu. WhatsApp odbieramy całą dobę.

Przewijanie do góry